
Minęły święta, które dla każdego z nas są czasem szczególnym. Teraz wracamy do naszej szarej codzienności, gdzie czyhają na nas różne niebezpieczeństwa i zagrożenia. Im to właśnie chcielibyśmy poświęcić ten numer gazetki. Ważne jest, abyśmy sobie uzmysłowili jak możemy się przed nimi bronić i jak możemy pomóc ludziom, którzy już uzależnili się od czegoś. Chrześcijanom w dużym stopniu może pomóc ich wiara. Jednak warto by się zastanowić: jaka jest nasza wiara? Czy jest ona na tyle silna, aby nasze nałogi i uzależnienia oddać Panu Bogu?
REDAKCJA
Piotr powiedział do Jezusa: "Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą". Jezus odpowiedział: "Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym".
My, którzy uważamy, że wierzymy. Ale zbyt często w naszym życiu bywa tak, że gdy się coś stanie nie po naszej myśli, gdy coś się nam nie powiedzie - oburzamy się, skarżymy, narzekamy: na ludzi, na Pana Boga, na swój zły los. I być może, że z biegiem lat ta świadomość naszego pecha będzie się coraz bardziej pogłębiała. Zostaniemy do końca życia nieszczęśliwi. A przecież nie jesteśmy łupiną rzucaną przez fale - to tu, to tam, jak wiatr zawieje. Jesteśmy kierowani ręką Bożą. Ten nowy los, to nowe przeznaczenie jest nowym zadaniem. Zobaczysz to może nie od razu, może dopiero z perspektywy czasu. Wtedy przekonasz się, że to wszystko było dla twojego dobra. Ale na to trzeba wierzyć.
ks. Jan Twardowski