"Wiara jest poręką tych dóbr, których się nie spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy." (Hbr 11, 1).
Gdyby ludziom wokół nas zadawać pytanie, czy wierzę w Boga, to na pewno 90% zapytanych odpowie bez zastanowienia, że tak. Co jednak ludzie przez to rozumieją?
Dla wielu wiara jest po prostu intelektualnym przyznaniem istnienia Boga. Osobiście spotkałam ludzi, którzy twierdzą: wierzę w Boga!". Ich wiara polega jednak na tym, że nie zaprzeczają oni istnieniu Stwórcy. Wierzą w istnienie Boga, tak jak wierzy się w istnienie historycznej postaci, np. Kopernika. Nikt z obecnie żyjących nie spotkał Kopernika, ale nikt też nie wątpi w jego istnienie. Dla ludzi, którzy w ten sposób wierzą w Boga jest On odległy i niedostępny, istniejący gdzieś w przestworzach wszechświata. Czy na tym ma polegać chrześcijańska wiara w Boga? Są też ludzie, którzy Boga traktują jak swego rodzaju duchowe pogotowie ratunkowe". Przypominają sobie o Bogu w chwilach problemów czy trudności. Gdy wszystko jest dobrze, to wcale nie myślą o Bogu, ale kiedy tylko w ich życiu pojawia się choroba czy jakieś inne nieszczęście, skłania ich to do modlitwy i wiary. Gdy widzą, że nie są w stanie poradzić sobie w swoich kłopotach, wtedy zaczynają wołać do Boga zgodnie z popularnym powiedzeniem jak trwoga to do Boga". Czy na tym ma polegać chrześcijańska wiara w Boga? Są jeszcze inni, którzy mocno wierzą gdy są zdrowi, ale ich wiara zaczyna słabnąć, gdy tylko poczują się gorzej. Tacy ludzie utożsamiają wiarę z jakimś nieokreślonym marzeniem duchowym lub przyjemnym uczuciem religijnym. Na przykład, gdy są w kościele, słuchają pięknej muzyki organowej lub dobrego koncertu, wtedy ich wiara jest silna, ale natychmiast słabnie, kiedy to przyjemne uczucie mija. Czy na tym ma polegać chrześcijańska wiara w Boga? Odpowiadając na to pytanie trzeba jednoznacznie stwierdzić, że wiara rozumiana w sposób prawdziwie chrześcijański nie jest jedynie intelektualnym przyznaniem istnienia Boga, ani swego rodzaju duchowym pogotowiem ratunkowym", ani jakimś religijnym uczuciem. Czym zatem jest prawdziwa wiara?
Najlepszą definicję wiary znajdujemy w liście do Hebrajczyków (11, 1), gdzie autor określa wiarę jako pewność tego, czego się spodziewamy, i przekonanie o tym, czego nie widzimy. Wokół nas są dwa światy: materialny, który możemy zobaczyć, dotknąć i zbadać oraz duchowy, który jest niematerialny i niewi-dzialny. Kluczem do poruszania się w świecie duchowym jest wiara. Bóg jest duchem i nie możemy Go zobaczyć - musimy więc uwierzyć. Chrystus po swoim zmartwychwstaniu powiedział do Tomasza: Błogosławieni, którzy nie widzieli i uwierzyli". Wiarą przyjmujemy istnienie niewidzialnej rzeczywistości, o której możemy się przekonać. W tym sensie wiara jest przeciwieństwem oglądania. Biblijna wiara to pewność tego, co ma nastąpić. Jedynym dowodem, że stanie się tak jak wierzymy jest SŁOWO BOŻE. Na przykład Chrystus, kiedy wstępował do nieba, powiedział do swoich uczniów, że powróci na ziemię, aby zabrać ich do siebie. Od tego czasu minęło już prawie XX wieków, a chrześcijanie wciąż wierzą że nastąpi to, co Chrystus zapowiedział. Nie mamy żadnego innego dowodu na to, jak tylko Jego słowo. Biblijna wiara to zaufanie, wręcz dziecięce zaufanie i oparcie się na tym, co słyszymy. Wiara jest to relacja z Bogiem, osobista relacja, której podstawą jest zaufanie. Chodzi tu o zaufanie w codziennych sprawach życia, zarówno tych wielkich, jak i małych tak, aby powierzać mu każdy dzień, mając tę świadomość, że to On jest panem mojego życia i On najlepiej nim pokieruje. Niech to rozważanie skłoni wszystkich szczerze poszukujących Boga do zaufania Jemu i opierania swojej wiary na Jego słowie, na tym co On sam powiedział, gdyż jedynie to może być pewną podstawą naszej wiary. Niech wiara będzie żywą relacją opartą na zaufaniu do samego Boga, który pozwoli nam poruszać się w duchowej rzeczywistości i mieć pewność tego, czego nie możemy zobaczyć oczami fizycznymi.
(Klaudia)