listopad 1997r




"Adwent jest jak wiosna w przyrodzie, kiedy wszystko się odradza, jest wieże i piękne..."

(Matka Teresa z Kalkuty)


Drodzy Parafianie!

Rozpoczynamy kolejny adwent w naszym życiu. Który to już? Czasem dziwimy się, że tyle już ich było. Ale jakie one były? Co nam dały? Czy rzeczywicie przygotowały nas na narodzenie Syna Bożego? Różnie to bywało - raz lepiej, raz gorzej. To, jaki będzie ten adwent, zależy od nas samych. Może te nasze przygotowania będą polegały tylko na wiątecznych porządkach w domu, może jednak zrobimy także "porządek" w naszym sercu. Czasem takie gruntowne "sprzątanie" bardzo by się nam przydalo. Przeżyjmy tak ten czas adwentu, abymy nie musieli spuszczać ze wstydem oczu, kiedy staniemy u żłóbka nowonarodzonego Jezusa.

Na czas adwentu życzymy wytrwałoci, silnej woli i przede wszystkim radoci, bo przecież oczekujemy przyjcia naszego Zbawiciela.

(Redakcja)


SŁOWO BOŻE NA DZIŚ

Z Ewangelii:

"Jezus powiedział do swoich uczniów: Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezrad-nych wobec szumu morza i jego nawałnicy. (...) Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłoku z wielką mocą chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha podniecie głowy, poniważ zbliża się wasze odku-pienie. Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe skutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abycie mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym."

Rozważanie:

Wyglądanie przez okno, nerwowe spoglądanie na zegarek, niecierpliwe kroki po pokoju. Albo tęsknota: czekamy na kogo, czekamy na co. Są rozmaite czekania - te wyraźne, niecierpliwe i te głęboko ukryte, ale nie mniej ciężkie. Życie ludzkie składa się z czekań. Sporód różnych czekań jest jedno czekanie najważniejsze, wspólne wszystkim - czekanie na Boga.

Idę pod niebem adwentowym

Jest zima, nieg i biały księżyc.
O czwartej rano szosą w dół
idziemy depcząc własny cień i
lady wczeniejszych, cudzych stóp...
Dziwny to spacer: Bóg z człowiekiem
pod rękę jak przyjaciół dwóch -
Mówisz mi: "Każde twe życzenie
spełnię, więc czego pragniesz - mów!"
A ja - pamiętasz, Przyjacielu -
wpatrzony w gwiazdy, nieg i wit,
równie rozrzutny jak Ty hojny,
odpowiedziałem Ci, że - nic.
A dzisiaj głodny i spragniony,
samotny, trwożny, pełen trosk,
idę pod niebem adwentowym
i wiem, że idziesz mi na wprost.

J. Kononowicz