"Najmniejszy z braci - największym świętym!"

"Franciszku, czy nie widzisz, że mój dom jest w ruinie? Idź i napraw go dla mnie." - te słowa usłyszał Franciszek na początku swej misji. Dał on początek: 15 świętym o tym imieniu, 21 błogosławionym, 2 świętym niewiastom i 10 błogosławionym. Nie było chyba ani jednego wśród świętych poza Matką Bożą, komu by poezją we wszystkich ważniejszych językach wyśpiewano tyle hymnów pochwalnych. Franciszek urodził się w 1181r. Jego rodzice byli bardzo zamożni. Kiedy wybuchła wojna Franciszek stanął do obrony rodzinnego miasta, miał wtedy 20 lat. Dostał się do niewoli, nabawił się tam choroby. Po powrocie nadal prowadził interesy ojca. Francisszek miał sen, po którym był prrzekonany, że ma iść odbudować kościół św. Damiana. Zostawił rodzinę i udał się wypełnić treść snu. Dużo czasu poświęcał chorym i nawoływał do pokuty. Pewnego razu usłyszał fragment az Ewangelii Mt 10,5-16: "Nie bierzcie na drogę torby, ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski." Zdjął odzienie, nałożył habit przepasany sznurrem i wyruszył nauczać ludzi. Zaczęli przystawać do niego nowi towarzysze. Franciszek mając kłopoty z kapłanami udał się do papieża Innocentego III, który ustnie zatwierdził nową rodzinę zakonną. Był to rok 1210. Papież kazał mu także przyjąć święcenie diakonatu. Następnie dołączyła do nich św. Klara (później utworzyła II zakon św. Franciszka Pań Ubogich - Klaryski). Św. Franciszek chciał jednak, by z dobrodziejskiego życia zakonnego mogli korzystać także ludzie świeccy. Założył więc w roku 1221 III zakon dla świeckich, żyjących w rodzinach. Surowy tryb jego życia wpłynął na jego zdrowie. W lecie 1224r. udał się Franciszek na Górę Alwernię, gdzie odbył 40 post. Tam też 14 września ukazał mu się Chrystus w postaci serafina na krzyżu i odbił na ciele Franciszka swoje najświętsze rany. Jest to pierwszy wypadek w dziejach kościoła stwierdzonych historycznie stygmatów. Otrzymał je Franciszek: na dłoniach i stopach z wyraźnymi śladami po gwoździach. Zadawały mu wielki ból. Następnie na skutek prawie ciągłego płaczu Franciszek traci wzrok. 4 października 1226 roku oddał Bogu ducha ze słowami psalmu 141 na ustach. Miał zaledwie 45 lat. W roku 1228 - a więc w dwa lata po śmierci - papież ???? IX dokonał uroczystej kanonizacji Franciszka z Asyżu. Treść jego życia jest tak boogata, że nie sposób przedstawić jej tutaj w całości. Dlatego zachęcam wszystkkich do przeczytania książki pt. "Kwiatki z ogrodu św. Franciszka."

Jest on jednym z największych świętych Kościoła Powszechnego. Urzeka do dziś każdego, kto zetknie się z jego ideami i działalnością. Wszystko, co czynił było konsekwencją głębokiej przemiany wewnętrznej i zawierzenia Chrystusowi. Z całą prostotą i szczerością wzorował swe życie na Ewangelii. Dla mnie śledzenie Franciszkowych gestów, czynów, modlitw…, jest przeżyciem niezwykłym, zadziwiającą przygodą, podczas której pragnie się za Janem Pawłem II powtórzyć wołanie do świętego: "Ty, który tak bardzo przybliżyłeś Chrystusa Twojej epoce, pomóż nam przybliżyć Chrystusa naszej epoce, naszym trudnym i krytycznym czasom".

Andre Frossard, utalentowany pisarz, w swej książce "Sól ziemi" napisał o świętym Franciszku: "Wygłasza przemówienia do ptaków, a jego towarzysze ewangelizują ryby, żebrzą o chleb o dwa kroki od ojcowskiego dworu, prosi o nocleg, a jednocześnie pragnie, by mu zamknięto dzrzwi pod nosem i wyrzucono go na śnieg i nazywa to radością doskonałą…" Franciszek kocha! Kocha Boga, świat, który Bóg stworzył, przyrodę, kocha zwierzęta, kocha bliźniego. Tę zasadę miłości i radości ewangelicznej przelał na swoich naśladowców. Współczesny świat potrzebuje franciszkańskiego stylu życia prowadzącego w prosty sposób do Boga. Wśród wielu innych wzorów świętości, ten jest może bardziej fascynujący. Bexz drogi świętego Franciszka nie byloby takich krzewicieli miłości jak: brat Albert posługacz w miejskiej ogrzewalni, ojciec Kolbe, dobry doktor Korczak, dobrowolnie idący na śmierć ze swoim sierocińcem, matka Teresa ratująca tysiące istnień ludzkich… oraz setki innych, podobnych serc, żywych świadectw Ewangelii, ktorą zna tylko Bóg. Arcybiskup Tuluzy J.M. Garrone powiedział: "Nasz wiek należy przepoić duchem św. Franciszka. Jeżeli tak się stanie, świat będzie uratowany". To jest nagląca potrzeba naszych czasów, by duch franciszkański otwarty na miłość Boga i bliźniego, pełen szacunku do przyrody i zwierząt, prrzepojony prawdziwą radością i wewnętrznym pokojem przeniknął do nasszych rodzin, zakładów pracy, do urzędów i uczelni.

(Klaudia)

(patrz modlitwa św. Franciszka)