W ostatnim, czerwcowym numerze naszej gazetki napisaliomy kilka s3ów o maj1cym sie odbya w lipcu Owiecie M3odzie?y na Górze ow. Anny. Serdecznie zapraszaliomy m3odzie? naszej parafii (i nie tylko) do wziecia udzia3u w tym spotkaniu. Naprawde warto by3o tam pojechaa i niech ?a3uj1 wszyscy, których tam nie by3o! Do ostatniej chwili wszystko sta3o pod znakiem zapytani z powodu powodzi, która nawiedzi3a nasz kraj (na Górze ow. Anny dzia3a3 sztab pomocy powodzianom). Ostatecznie OO. franciszkanie zdecydowali, ?e Owieto M3odzie?y odbedzie sie w terminie. Mimo wszystko przyjecha3o dosya du?o osób, bo a? oko3o 1000. Na miejscu istnia3a mo?liwooa prze?ycia tego czasu w kilku grupach.
Szarzy uczestnicy:
Poniedzia3ek - 21.07.1997 - dzien I
Góra ow. Anny nie przywita3a nas zbyt piekn1 pogod1, lecz dobry o. Cherubin powiedział, ?e nie jest najgorzej, bo a? 3 razy zaowieciło słonce (miał bystre oko!). Po przejociu przez cztery stoły meczarni (tzw. recepcja)otrzymaliomy klucze do swoich pokoi (wieloosobowych tzn. ok. 40 osób), plakietke z imieniem (oczywiocie swoim) i opiewniczek. Wydaliomy tam te? co nieco z naszych małych oszczednooci. Po uroczystym otwarciu i gor1cym powitaniu nast1pił najwa?niejszy punkt programu: Msza ow. Po skonczonej Eucharystii skonsumowaliomy czeoa naszych zapasów. Nastepnie było muzyczne nabo?enstwo pojednania prowadzone przez zespół VIATORI, homilie wygłosił ks. Jacek (spocił sie jak szczur), potem bajeczka na dobranoc, k1piel w zimnej wodzie i cieplutki opiworek.
Wtorek - 22.07. 1997 - dzien II
Zerwali nas z łó?ek o godzinie 6.45 (w orodku nocy!!!). Po nasyceniu głodnych ciał i dusz wysłuchaliomy konferencji o sakramencie pojednania (mała kuracja w "Klinice Zdrowego Człowieka"). PóYniej w bazylice ow. Anny miała miejsce Msza ow. odprawiana przez samego o.prowincjała. Nastepnie smaczna zupka a la Dom Pielgrzyma. Po chwili wytchnienia odbyło sie spotkanie z pani1 psycholog Mariol1 Lagun1 z KUL-u i jej rodzink1 na temat integracji seksualnej. Po nabo?enstwie maryjnym na placu przed Domem Pielgrzyma wyst1pił zespół JUSTYNA & SEGA BAND.
Oroda - 23. 07. 1997 - dzien III
Wczesnym rankiem (8.15) uczestniczyliomy w Mszy prymicyjnej o. Leonarda i obecnych neoprezbiterów. W wielkim upale wyruszyliomy na obchody kalwaryjskie, w czasie których były konferencje o okultyzmie, sektach i alkoholizmie. Wieczorem przed Domem Pielgrzyma wyst1piła "wielka gwiazda" - Antonina Krzyszton, z któr1 przybyło wiele osób nowych.
Czwartek - 24. 07. 1997 - dzien IV
Po strawie cielesnej miała miejsce uczta duchowa (Eucharystia) pod przewodnictwem ks. bp. Jana Kopca. W tym dniu odbyły sie dwa spotkania z bardzo znanymi ludYmi (autografów niestety nie mamy). Najpierw o zagro?eniach kultury masowej mówił Jan Maria Jackowski, a póYniej o narkomani i AIDS - o. Arkadiusz Nowak. Wieczorem odbył sie koncert franciszkanskiego zespołu GRANIFER (idola publicznooci). Abyomy nie przyszli na Eucharystie a? tak roztanczeni, wczeoniej był jeszcze czas na to, aby ka?dy mógł podzielia sie tym, co dla niego było najwa?niejsze na tym spotkaniu i nie tylko. O północy rozpoczeła sie Msza ow. na zakonczenie Owieta Młodzie?y, z której nikt nie miał ochoty wyjoa wczeoniej ni? przed ł.00 nad ranem. PóYniej co poniektórzy poszli spaa a inni czekali wschodu słonca.
Piątek - 25. 07. 1997 - dzien V
O w miare przyzwoitej porze (godz. 9.00), w strugach deszczu, modlitw1 i oczywiocie opiewem (opiewaliomy przez całe piea dni a? nam gardła wysiadły) zakonczyło sie Owieto Młodzie?y. Było jeszcze kilka informacji statystycznych np.: schola wypiła 87 jajek (dlatego tak długo opiewali) i.t.p. Zaproszono nas tak?e na nastepne Owieto Młodzie?y, które odbedzie sie 20-24 lipca 1998 roku. Mamy nadzieje, ?e pojedzie nas wiecej!
(Mirka, Ania, Rafał, Karol, Michał, Alina)
Animator:
Na całym spotkaniu było ponad 100 animatorów. Ja byłem jednym z nich. Dostałem swoj1 grupe i... do roboty! Grupa liczyła 9 osób, które pochodziły z ró?nych stron Polski. Moim zadaniem było przekazaa im to, czego sam nauczyłem sie wczeoniej na przewidziane tematy, pobudzia do dyskusji oraz zebraa wnioski w taki sposób, aby zostały one na dłu?ej w naszych wnetrzach. Praca była trudna, ale dała mi wiare w to, ?e młodzie? chce rozszerzaa horyzonty swej wiedzy o Bogu i ?yciu. Pozostała miedzy nami przyjaYn. Musieliomy wyjechaa do domu, ale na pewno spotkamy sie znowu tam, u ow. Anny.
(Mariusz)
Słu?ba porz1dkowa:
Zgłosiłam sie do słu?by porz1dkowej chocia?, szczerze mówi1c, nie do konca wiedziałam o co chodzi w tej pracy. W niedługim czasie ju? sie dowiedziałam! Szef, o. Adrian, podzielił nas na trzy grupy, no i zaczeło sie! Czesto mieliomy dy?ury w czasie konferencji (pilnowaliomy, aby wszyscy udali sie na spotkanie). Gdy mieliomy dy?ur podczas Eucharystii, to sami uczestniczyliomy w niej ju? wczesnym rankiem o godz. 5.00. Gdy były koncerty było najgorzej - woród osób, które przychodziły z zewn1trz byli tak?e członkowie sekt, których musieliomy wyprosia. W nocy, gdy wszyscy spali, słu?ba porz1dkowa czuwała by nic nie zakłóciło im spokoju. No i tak mineło 5 dni. mimo wielu dy?urów znalazłam czas dla Boga i bliYniego. A za rok znowu... !
(Kasia)
Słu?ba muzyczna:
Wydawałoby sie, ?e to najprostsze zajecie - staa i opiewaa. Otó? mo?na sie mylia! Ja byłam odpowiedzialna za opiew, a Puzon (Paweł) za instrumenty, dlatego te? przyjechaliomy dwa dni wczeoniej, aby dograa repertuar. W niedziele dojechała reszta. Wiekszooa sie nie znała. eby dobrze zaopiewaa musieliomy sie dobrze poznaa - to nie trwało długo. Jest jednak coo, co nas wyró?niało. Otó? mieliomy niebieskie koszulki i nie braliomy udziału w ?adnym spotkaniu, konferencji i.t.p. Od rana do nocy (a niekiedy i w nocy) awiczyliomy granie i opiewanie. Prawdopodobnie ludziom sie podobało lecz naszym strunom głosowym nie. Rano jajko (surowe), wieczorem jajko - o to dbał nasz główny szef br. Kszysztof. Mo?esz zadaa sobie pytanie drogi czytelniku co myomy z tego mieli? Czerpaliomy siły z Eucharystii, radooa sprawiało nam to, ?e wszyscy byli z nas zadowoleni (mimo lekkich niewypałów). I jeszcze jedno! W przyszłym roku znowu bedziemy opiewali i liczymy na poszerzony skład (obecnie liczyliomy 42 osoby).
(Klaudia)
P.S. Dla m3odzie?y: Mo?e nigdy nie bra3eo udzia3u w takim spotkaniu, ale nie myol, ?e przyje?d?aj1 tam tylko ludzie, którzy s1 ju? "jedn1 nog1 w niebie"!
Dla rodziców: Zaufajcie swoim pociechom! Mo?ecie sami przyjachaa i zobaczya, ?e istnieje "porz1dna m3odzie?", która potrafi zarówno dobrze sie bawia, jak i pobo?nie modlia