Praca ma różne znaczenie w Starym Testamencie. Raz praca była utożsamiana z twórczą aktywnością samego Boga, jego czynną obecnością w historii ludzkiej. Kiedy indziej chodzi o pracę niewolników, np. o służbę niewolniczą na rzecz Nabuchodonozora. Niestety w ciągu wieków sięgano tylko do literatury mądrościowej, zwłaszcza do Księgi Przysłów i Mądrości Syracha, żeby budować "teologię pracy". Księga Koheleta w ogóle kwestionuje sens ludzkiej pracy jako trudu bezowocnego. Kohelet opisawszy swoje dokonania stwierdza: "Przyjrzałem się wszystkim dziełom, jakie dokonały moje ręce i trudowi, jaki sobie przy tym zadałem. A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem! "(2,11).
Nie stąd powinniśmy czerpać autentyczny sens teologii pracy, lecz mieć świadomość, że oto sam Jahwe pracuje, żeby dokonać swego dzieła dla człowieka i przez człowieka. Jahwe działa nie tylko jako Stworzyciel; działa również, i to potężnie, w historii, kierując losami swego ludu dokonuje na jego rzecz cudów, czyni dlań dni, jest sprawcą niezmiernych dziwów, czuwa nad wypełnieniem swego Słowa. Czyny Boga samoistnie włączają w ten proces człowieka. Gdy mówimy o ludzkim działaniu ma ono potrójny wydźwięk teologiczny.
Najpierw i przede wszystkim sens bardzo pozytywny: wypełnienie zadania powierzonego przez Boga, udział w dziele stworzenia i w jego dopełnianiu, służba na rzecz innych, własny rozwój... . Po drugie praca po upadku to także trud, ciężar, przekleństwo (Rdz 3,17-19;4,12;5,29;Pwt 26,6;Ps 90,10). I w reszcie: dzieło człowieka może go od Boga oddalić - to jest grzech (np. Hi 11,11;21,16;24,14). Literatura mądrościowa jednak nie kocha leniwców. W Księdze Syracha (22,2) czytamy: "Leniwiec przyrównany będzie do krowiego nawozu, każdy, kto go podniesie, otrząśnie rękę." Biblia broni zdrowego rytmu ludzkiego życia o czym również przypomina trzecie przykazanie. Pracy nie można absolutyzować.
W Starym Testamencie chodziło na pierwszym miejscu o dzieło Boże, w Nowym Testamencie chodzi o dzieło Chrystusa. Dla ewangelistów właściwym dziełem Chrystusa nie jest Jego praca fizyczna rzemieślnicza, lecz zbawienie świata. Dzieło ucznia Jezusa to wiara w Niego i odpowiadający wierze czyn. Ale czyn chrześcijanina to zarazem czyn Boży: "Albowiem to Bóg jest w nas sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z jego wolą" (Flp 2,13). Tą "pracą", którą wraz z Nim mamy wykonywać, jest zwias-towanie Ewangelii i służba Bożej woli zbawczej. Środkiem osiągnięcia celu, a więc zbawienia, jest praca, do której chrześcijanin został powołany i dla której został obdaro-wany Duchem Św. Pozostając w świecie - wykonując ucz-ciwie swój zawód, chrześcijanin ma ten świat przemieniać. Trzeba się wyuczyć odpowiedzialnego obchodzenia z Bo-żymi darami i swoimi siłami: "Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem." Chrystus nie uczy ani lekkomyślności, ani też zamartwiania się: "Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać.(...) Nie troszczcie się zbytnio o jutro... ." Do tego, kto skarby dla siebie gromadzi Bóg zwraca się następująco: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie! ". Biblia nie zwalnia nas jednak od odpowiedzialności: "Kto nie chce pracować, niech nie je! ". List do Hebrajczyków (3,7-4,1) mówi o tym, że w rytmie pracy i wypoczynku wracamy do pierwotnego porządku Bożego, odpoczynek chrześcijan jest udziałem w odpoczynku Boga samego. Szabat, niedziela, wolny dzień, to dzień protestu przeciw niewoli pracy i pieniądza. W "Katechizmie Kościoła Katolickiego" czytamy, że "...słuszne wynagrodzenie jest uzasadnionym owocem pracy". Odmawianie go lub zatrzymywanie może stanowić poważną niesprawiedliwość. Aby ustalić słuszne wynagrodzenie, należy uwzględnić jednocześnie potrzeby i wkład pracy każdego.
Wiara w Bożą sprawiedliwość prowadziła do nowego przekonania, że Bóg dobre czyny wynagradza, a złe - karze. Odzwierciedlenie tego znajdujemy w staro-żytnych opowiadaniach o grzechu pierwszych rodziców, o potopie, o budowie wieży Babel, o zniszczeniu Sodomy itp. Z drugiej jednak strony Bóg przeprowadza swój Plan Zbawczy niezależnie od ludzkich zasług. Do ludzi i każdej jednostki odnoszą się jego słowa: "Wyświadczam łaskę, komu chcę, i miłosierdzie, komu mi się podoba" (Wj 33,19). Stary Testament zna w zasadzie tylko ziemską zapłatę (Księgi Hioba, Kocheleta czy Jeremiasza), jednak ostatnie księgi starotestamentalne i pisma apokaliptyczne wskazują na odpłatę pośmiertną. W Pierwszym Testamencie pracow-nik wynagradzany jest na podstawie umowy o pracę albo w pieniądzu, albo w towarze.
W Nowym Testamencie etyka ewangelii mówi o miłości i pragnieniu nagrody jako o wartościach niewykluczających się. Nagrodą jest przyjęcie do Królestwa Bożego, karą wykluczenie zeń. Boża zapłata jest ponad wszelką miarę: otrzymujemy stokroć więcej teraz, a życie wieczne w czasie przyszłym (Mk 10,30). Co więcej: nasze dobre czyny Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili (Ef 2,10), gdyż to On jest sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą (Flp 2,13).
Gdy chodzi o zysk w sensie ekonomicznym, Nowy Testament odnosi się doń negatywnie, o ile szuka się go z pobudek egoistycznych. Hanna Gronkiewicz - Waltz mówi, że: "Dopóki pieniądz traktowany jest jako środek nie ma wartości negatywnej bądź pozytywnej, rzec można: jest moralnie obojętny. Jednakże, gdy ze środka staje się celem, nabiera jak gdyby wartości ujemnej". A zatem nie sam pieniądz, lecz sposób jego używania, rolę, którą się mu nadaje w życiu człowieka, można osądzać moralnie.
Nowy Testament nie odrzuca jednak pieniądza (Mt 22,19;27,57), może on być nawet instrumentem miłości (Łk 8,3;Dz 2,45;4,32.35-37;5,1); odrzuca tylko zniewolenie nim (Mt 6,24). Co rozumie Hanna Gronkiewicz - Waltz przez znane słowa z Pisma Świętego: "Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga" (Mt 22,21-22)?
- Odczytuję je jako wezwanie do uczciwego rozliczenia się z Chrystusem, choć pewnie trzeba wiele czasu, by nasze sumienia wyprostować. Specjalnie podkreślam 'nasze', nie 'cudze'.
Hanna Gronkiewicz - Waltz zauważa również, że wiele uczciwych ludzi nie chce się zajmować biznesem, jako zajęciem "nieuduchowionym". To z kolei powoduje, że nieuczciwi nie mają oporów i dominują. Tworzy się więc zamknięte koło, uczciwi uciekają, nieuczciwi zostają.
Należy pamiętać i przyjąć za wyznacznik, że jeśli Bóg powierza mi moją własność, a wszystko do Niego należy - również pieniądz i wszelkie dobro materialne - to chce mnie uradować, do działania, sprowokować i na odpowiedzialną służbę bliźniemu i społeczności wyekwipować.
Opracował Mariusz na podst. artykułu ks. Michała Czajkow-skiego
i wywiadu udzielonego przez Hannę Gronkiewicz - Waltz, Józefowi Augustynowi SJ.