Ale przecież Bóg dał nam rozum. Wobec tego, na ile nas stać, powinniśmy starać się wszystko rozumieć. Nawet tajemnice Boże. Nawet gdy z góry jesteśmy o tym przekonani, że nie pojmiemy jej do końca. Bo inaczej jak można żyć Eucharystią, jak może się stać chlebem powszednim ? Tylko na tyle, na ile ją zrozumiemy, na ile porwie nas zachwyt nią, na tyle tylko może stawać się pomocą dla nas, pielgrzymów na drodze życia.
(...)Msza św. jest spotkaniem z Jezusem zmartwychwstałym w Jego ciele uwielbionym. Jest uobecnieniem męki, śmierci, i zmartwychwstania Jezusa - On staje się obecny wraz z całym swoim życiem, którego symbolem, najpełniejszym wyrazem jest Jego śmierć na krzyżu. I możesz mieć z Nim taki sam kontakt, jaki mieli ludzie, wtedy, gdy chodził po ziemi w ciele fizycznym.
(...) Eucharystia jest to uczta ofiarna. Wobec tego najpierw powiedzmy, co to jest ofiara składana Bogu. Człowiek nie potrafi zamknąć się w sobie ze swoimi przeżyciami, ale pragnie je wyrazić jakimś aktem zewnętrznym. Tak jest również w stosunku do Boga. Człowiek od zawsze wyrażał względem Boga swoją cześć, szacunek i miłość, swoje przywiązanie do Niego poprzez składanie ofiary. One upostaciawiały Jego samego. Nie przypadkiem. Składał przeważnie dzieła swoich rąk. Na ogół ziarno lub bydło, które wyhodował. To w jakiś sposób był on sam, jego czas, jego myśl, jego trud - te dary stanowiły jego samego. Składał je Bogu i wierzył, że Bóg te jego dary -jego samego - przyjmie, gdy przynosi je z czystym sercem. Bo też do tego aktu przygotowywał się wewnętrznie. Wiedział, że inaczej będzie ta ofiara nie przyjęta.
(...) Msza św. nie jest nową ofiarą, ani też nie jest jakąś samodzielną ofiarą, która ofiarę Jezusa zastępuje czy uzupełnia, ale jest jej uobecnieniem.
(...) Msza św. jest również - powinna być - naszą ofiarą Nowego Testamentu, w tym sensie, że do kościoła nie przyprowadza ofiar materialnych, żadnych baranków ani płodów polnych, które składalibyśmy Bogu w ofierze jako wyraz naszej czci, uwielbienia, przeproszenia, dziękczynienia czy prośby. Przynosimy Mu ofiarę Nowego Testamentu - nas samych. Tak jak Jezus, który ofiarował Bogu siebie samego: swoje życie w prawdzie i służbie człowiekowi. Na naszą Mszę św. niedzielną niesiemy Bogu tydzień przepracowany w trudzie życia domowego i zawodowego, tydzień pełen spraw naszych osobistych i społecznych, które staraliśmy się załatwić, rozwiązywać w duchu wolności i sprawiedliwości, w prawdzie i w miłosierdziu. Przynosimy również nasze klęski i niepowodzenia ubiegłego tygodnia. Nasze lenistwo, bałaganiarstwo, naszą chciwość, zazdrość, pazerność, nasz egoizm, interesowność i zakłamanie - aby za to Boga za to przeprosić.
(...) ale Msza św. jest nie tylko ofiarą tego, co już jest naszą przeszłością. Ona jest również wychylona ku przyszłości: jest ofiarą nadziei. Przynosimy Bogu nasze jutro, które chcemy kształtować w duchu Ewangelii. Przynosimy siebie, aby Bóg przemienił nas na nowego człowieka, zdolnego do rozstrzygnięć i decyzji według Jego prawa i Jego porządku. Wierzymy, że to może się w nas stać przez Mszę św. w której będziemy uczestniczyć - przez zjednoczenie się z Chrystusem, które się dokona w ciągu jej trwania. Tak pojętą, naszą ofiarę Nowego Testamentu przez uczestnictwo we Mszy św. dołączamy się do ofiary Nowego Testamentu Jezusa Chrystusa i wraz z nią składamy Bogu Ojcu, by ją przyjął i uświęcił.